I ty możesz zostać Wielkim Bratem. O żesz ty...
Jak życzliwie donosi bulwarówka Daily Mail: Internet game that awards points for people spotting real crimes on CCTV is branded 'snooper's paradise' dostęp do kamer publicznej telewizji przemysłowej zostanie upubliczniony.
Kamery monitoringu (znane jako CCTV - Closed Circuit Television) umieszczone w miejscach publicznych, takich jak ulice, sklepy, centra handlowe, środki komunikacji są stosowane na całym świecie jako narzędzie pozwalające lokalizować i neutralizować różnorakie zdarzenia kryminalne. Od pospolitego wandalizmu po napady na banki. W ich zastosowaniu przoduje Zjednoczone Królestwo, ojczyzna Erica Blaira - znanego niektórym jako George Orwell. W całej Anglii jest ponad cztery miliony kamer CCTV, z czego pół miliona w samym Londynie. Monitoring obejmujący miejsca publiczne jest na pewno dobrym pomysłem, ale pojawia się pytanie o jego granice wzrostu. Szczególne kontrowersje wzbudził projekt umieszczenia 200 tysięcy kamer w prywatnych domach dla lepszej obserwacji tzw. trudnych rodzin (Britain To Put CCTV Cameras Inside Private Homes). Dwa tysiące rodzin już jest pod obserwacją tego systemu.
Tak rozbudowany monitoring, który do tego wciąż rośnie jest coraz bardziej krytykowany. Podstawowym zarzutem jest jego relatywnie niska skuteczność, większa ilość kamer tej skuteczności nie zwiększa. Są co prawda takie przypadki jak ten sprzed miesiąca kiedy trzech Litwinów zabiło Polaka w Peterborough (ponoć za to, że się nie pożegnał) i zostali schwytani dzięki CCTV (Man killed for 'not saying bye'), ale oczywiste jest, że ta wielka sieć ma wielkie dziury. Ilość przestępstw, których sprawców wykryto dzięki zapisowi z kamer jest niewielka. Jeszcze gorzej się sprawują jako narzędzie prewencji. Coraz większe są też obawy związane z naruszeniem prywatności. Jednak rząd, który nieustannie pragnie być coraz bliżej obywatela chce mieć czujne oko na każdy kąt i widzieć coraz więcej. To logiczne, bo skoro sto tysięcy kamer poprawiło sytuację, trzeba dołożyć jeszcze dwieście tysięcy. Na pewno uzyskamy znaczną poprawę. Nie uzyskaliśmy? Dołóżmy milion. Milion niczego nie zmienił? I tak dalej... Kamer na pewno nie będzie mniej. Niemożliwe, żeby było ich wciąż tyle samo. System się rozrasta. Jest coraz kosztowniejszy i coraz trudniejszy w zarządzaniu. Część kamer należy do policji, część do samorządów, część jest prywatna (sklepy, banki).
Moloch milionów kamer oplatający cały kraj wciąż wymaga ludzkiego operatora. Minie jeszcze pare lat zanim jakość obrazu i możliwości jego automatycznego przetwarzania poprawią się na tyle by automatycznie wyłowić z tłumu twarze poszukiwanych lub wyselekcjonować zdarzenie do weryfikacji przez operatora. Skoro policjanci siedzący za monitorami nie są dość skuteczni pozwólmy korzystać z molocha tym, którzy za niego płacą. Jest to logiczne, moloch bowiem zdobywa dane z przestrzeni publicznej i jest opłacany z pieniędzy publicznych.
W ten sposób mający czas i dostęp do internetu obywatel dostaje od rządu igrzyska "znajdź swojego bandziora" pod oficjalną nazwą "Internetowe Oczy" (Internet Eyes). Może stać się łowcą poszukiwanych lub alarmować o zdarzeniach. Najbardziej skuteczny podglądacz miesiąca dostaje nagrodę w wysokości 1K£. Przynajmniej teoretycznie nie wie gdzie jest umieszczona kamera (chyba, że rozpozna miejsce) a za trzy fałszywe alarmy zostaje zdyskwalifikowany. Co oznacza, że system będzie wymagał realnej rejestracji.
Co o tym myślę? Sądzę, że takie rozwiązanie ma kilka zalet. Mając dostęp do publicznych kamer ludzie będą wiedzieć czy nie zaglądają one do okien lub na prywatne posesje. Będą mogli zdać sobie sprawę z rozległości i skali monitoringu. Zobaczą jakość obrazu CCTV. No i przede wszystkim poprawi się skuteczność rządowo-obywatelskiego Oka. Dyskusja o prywatności i inwigilacji będzie bardziej merytoryczna.
Czy są minusy? Oczywiście. Przede wszystkim Oko uzyska legitymizację, ale powiedzmy sobie szczerze i bez tego jego rozwój byłby niepowstrzymany. Kamery tanieją, jakość obrazu rośnie, coraz większe są też możliwości przechowywania i analizy danych. Oko nigdy nie zostanie w całości udostępnione i będzie wciąż rosło. Razem z RFID-ami, kodami paskowymi, kartami płatniczymi, monitoringiem i rejestracją aktywności w sieci, zdżipiesowanymi urządzeniami osobistymi stanie się częścią nowego, wspaniałego Reality Show. Witamy w szklarni.
Z czasem do stacjonarnych kamer zostaną dodane ruchome na sterowcach, samolotach, latających robotach (UAV) i samochodach. Współczesny system obserwacji pola walki pozwala z odległości ponad 100 km odczytać godzinę na zegarze Big Bena (The fighter jet camera that can read the time on Big Ben from the Isle of Wight). Oko przyszłości nie tylko będzie dokładniejsze. Będzie również uzbrojone w sztuczną inteligencję pozwalającą z wielkiego szumu wyselekcjonować interesujące wątki. Obecnie proaktywne systemy monitoringu pozwalające z wyprzedzeniem selekcjonować obiekty wymagające interwencji dopiero raczkują. Ale z czasem Oko pozyska narzędzia do zdalnego monitorowania aktywności mózgu. Już za kilka lat wejdą do użytku mikroroboty obserwacyjne. Najpierw dostanie je wojsko. Później odziały AT. Potem normalna policja, początkowo tylko do interwencji. W końcu nadejdzie dzień, w którym ich powszechna obecność nikogo nie będzie dziwić. Narzędzia percepcji dzięki nanotechnologii będzie można zatopić w każdej powierzchni.
Zwykłą szpiegowską webkamerę można już sobie zrobić samemu za grosze (How to Build a Spy Camera). Można umieścić kamerę we własnym sztucznym oku (Eye Spy: Filmmaker Plans to Install Camera in His Eye Socket), a jeśli takowego się nie posiada wbudować ją w okulary. Już teraz MIT opracowuje pozbawioną soczewek płaską kamerę zbudowowaną z detektorów optycznych, które mogą być wplecione w materiał: MIT develops camera-like fabric, DARPA tworzy dla wojska podobne urządzenie o nazwie Panoptes: Darpa’s Smart, Flat Camera Is Packed With Beady Eyes - płaską na 5 milimetrów odporną na uszkodzenia kamerę bez obiektywu. Światłoczułą matrycę CCD w przyszłości zastąpią sto razy mniejsze elementy, od razu kodujące obraz w postaci cyfrowej (Memory-Chip Camera Sensors Are 100 Times Smaller Than CCDs). Techniką obserwacji widza interesował się Microsoft (MS TV: It'll Be Watching You - podobno niezbyt wiarygodne doniesienie ale warto przyjrzeć się produktom Predictive Networks), a techniki nadzoru można można tak zapleść w słowa, że sam pracownik będzie zadowolony, że ktoś się o niego troszczy (Microsoft Seeks To Patent System To Spy On Workers) a klient poważnego sklepu sam zainstaluje spyware (Sears gets mere wrist slap for allegedly spying on customers). Reklamy badajace reakcję przechodniów są już używane w Japonii (Tokyo billboard starts watching us watching it). Jeśli dziś zwykły, seryjnie produkowany aparat fotograficzny może obserwować ludzi (Sony Camera Robot: You’ll Always Find Him On The Table at Parties>) to można sobie wyobrazić jakie możliwości będą miały systemy monitoringu w niedalekiej przyszłości. Oto wizja konstruowanego przez Homeland Security punktu kontrolnego o nazwie FAST, który zdalnie obserwuje tętno, oddech, opracowuje mapę cieplną powierzchni ciała, bada gdzie patrzysz, jak często mrugasz i jak zmienia się szerokość źrenic: Futuristic Security Checkpoints Know What You Do Before You Do It, Spotting a terrorist. Jakie masz szanse wobec takiego systemu?
- Jesteście martwi - odezwał się ponownie żelazny głos.
- Dochodzi zza ryciny - szepnęła Julia.
- Dochodzi zza ryciny - powtórzył głos. - Zostańcie na swoich miejscach. Nie ruszać się bez rozkazu.
Otóż nie, tu się Eric omylił. Głos nie będzie dochodził zza ryciny - ani zza telewizora - bo multimedialny system rozrywki w przyszłości sam w sobie będzie zawierał narzędzia obserwacji. Wyświetlający ruchomy obraz afisz z mikrokamerami obserwującymi widza jest współczesnym urządzeniem. W przyszłości okno na świat będzie również Okiem patrzącym na Ciebie.
LOL
PS: Właśnie dostałem zaproszenie do Google Wave! - Idzie wielka GógloFala (Google Wave) czyli „all your no-life in one place”, ale są i plusy (niestety nie działa w Operze). Ma to się jak najbardziej a propos do treści wpisu, ale o tym napiszę kiedy indziej.
PS2: cholernego afiszu z zatopionymi na całej powierzchni mikrokamerami obserwującego widza wciąż nie mogę znaleźć, ale przy okazji - kamera+afisz może mieć bardzo ciekawe zainteresowania, oto interaktywny afisz społecznej akcji przeciwko przemocy w rodzinie, kiedy użytkownik odwraca wzrok obraz się zmienia - Billboards are watching you. I odrobina demistyfikacji: The strange case of the surveillance cameras.
PS3: dodaje tu, bo nie chce mi się tworzyć noweg wpisu Listening to you at last: EU plans to tap cell phones - 14 M Euro UE zainwestowała w prace nad totalnym i proaktywnym systemem monitoringu. Nazywa się on INDECT ("Extraction of Information for Crime Prevention by Combining Web Derived Knowledge and Unstructured Data"). Nie bez powodu użyłem słowa "totalny". Jeśli planują (Kto? Oni.) takie rzeczy jak: umieszczanie znaków wodnych w plikach zawierających własność intelektualną w celu śledzenia ich dystrybucji, automatyczne badanie powiązań edycji wikipedystów z ich aktywnością zawodową i polityczną, rutynową obserwację dziennikarzy śledczych - o to coś na czasie - a oprócz tego takie banalne czynności jak rozpoznawanie twarzy z obrazu CCTV, automatyczne rejestrowanie ruchu drogowego i obserwację z powietrza oraz parę innych rzeczy w ramach jednego systemu to jakie inne słowo tu pasuje? Jako ciekawostkę warto dodać, że w projekcie aktywny udział bierze brytyjska - to oczywiste, oraz - uwaga! - polska policja. Są więc granty. Może i wspomniane przez Zal-a badania miały związek z INDECT-em. Zapamiętajmy tą nazwę. INDECT. Warto znać kogoś, kto tyle będzie o nas wiedział. Badania są zaplanowane na 5 lat, ale kto postawi choćby złotówkę na to, że wyniki zostaną odłożone na półkę?
Komentarze do wpisu
Możesz śledzić odpowiedzi poprzez kanał RSS. Możesz dodać komentarz lub zostawić ślad (trackback) ze swojego bloga.
Dodek
"Wyświetlający ruchomy obraz afisz z mikrokamerami obserwującymi widza jest współczesnym urządzeniem. W przyszłości okno na świat będzie również Okiem patrzącym na Ciebie."
W 1984 te ich telewizory mieszkania też przecież były two-way.
A tak poza tym, to Wielka Brytania nie od dziś ma dziwne zapędy. Najbardziej mnie zaszokowało, gdy ostatnio się dowiedziałem, że tam na polecenie sądu należy podać swoje hasło, nawet jeżeli to jest zeznawanie wbrew sobie.
09 października 2009, 08:34:39
vmario
Z dwojga złego to już chyba lepiej, że obywatele mogą z grubsza poznać zasięg kamer, choć kto wie, jaka część tych kamer zostanie upubliczniona? I do jakich zjawisk społecznych może coś takiego doprowadzić?
To, co dzieje się w Wielkiej Brytanii trochę mnie przeraża. Zobaczymy, w jakim kierunku to się będzie rozwijać...
09 października 2009, 09:02:18
sthalik
Dodek, tdudkowski: to wtedy zrobi się komputery z FPGA, od zera. Chyba, że i tego zabronią.
Wprowadzają to państwo policyjne dość powoli, żeby ludzie się do niego przyzwyczajali. Najpierw kamery na ulicach, teraz też w domach rodzin "patologicznych".
Mam nadzieję, że ludzie w UK się w końcu obudzą i zintensyfikują walkę klasową.
New Labor (in name only).
09 października 2009, 10:57:56
Zal
Resztę wpisu doczytam później, bo zainteresował mnie niezmiernie, ale nim to się stanie nawiążę do tego, co przykuło moją uwagę:
Jest to o tyle zabawne, że sam uczestniczyłem w zeszłym roku w badaniach na zlecenie Policji i gdańskiej Straży Miejskiej mających na celu wykorzystanie potencjału ludzkiego Politechniki Gdańskiej oraz komputerów wysokiej mocy obliczeniowej TASK-u (m.in. Galera) do zautomatyzowanego rozpoznawania osób i ich zachowań poprzez sieć kamer CCTV.
Już teraz w Polsce wygląda na to, że spore pieniądze w tym celu się wykłada.
09 października 2009, 12:35:49
tdudkowski
Dodałem akapit z opisem współcześnie dostępnych lub rozwijanych technik obserwacji. Celowo zająłem się tylko jedną stroną - rządowym Okiem - i tylko technikami podglądu. Co i jak można zrobić z tak pozyskanymi danymi, oraz jak technika działa również na korzyść obywatela to tematy zupełnie inne, którymi nie chciałem rozwadniać zasadniczej treści tego wpisu zainspirowanego nota bene udostępnieniem CCTV zwykłym ludziom.
@sthalik: Otóż - moim zdaniem - nie ma żadnych Ich. Taka jest wewnętrzna logika rozwoju tego systemu. Każda technika inwigilacji będzie wykorzystywana, to leży w naturze państwa. Społeczeństwo bez państwa, bez politycznych struktur stanowienia i egzekucji prawa nie może istnieć. Państwo policyjne? Każde na jakiś sposób takim jest. Ale kryterium nie jest inwigilacja a swoboda wypowiedzi i wolności ekonomiczne. Systemy, które się wyrodziły z marksizmu nie dają ani jednej ani drugiej. W totalitaryzm techniczny się nie przerodziły tylko z powodu bankructwa. A nawet gdyby wciąż istniały z konieczności byłyby zapóźnione technologicznie.
Nie możemy się bać techniki, jakkolwiek by się nam obca wydala. Ten kto zrobi krok w tył zostanie zasymilowany.
09 października 2009, 13:18:57
tdudkowski
@Dodek: tak, nawet Winston pisze pamietnik w miejscu niewidocznym z jego teleekranu, ale zacytowana przeze mnie scena (z calego 1984 najbardziej ja wlasnie zapamietalem) rozgrywa sie w dzielnicy proli gdzie nie ma zadnych teleekranow, a wszystkie budynki i przedmioty pochodza z czasow przed Partia, Winston przezywa tam iluzje zycia poza systemem, to dodaje jej dramatyzmu
@Zal: dzieki za uwage, nie wiedzialem o tym, ze w znowu az tak bardzo nie przodujacej technicznie Polsce prowadzi sie takie pro badania; zmienilem "wiele" na "pare" co uwglednia Twoja uwage, oczywiscie licze, ze napiszesz cos o tych badaniach.
09 października 2009, 17:53:25
Zal
@tdudkowski: Cóż ja więcej o badaniach w Gdańsku mogę powiedzieć? Jeszcze doktorantem nie jestem, więc jedynie otarłem się o to zagadnienie i o samą koncepcję badań. Sprawdzałem jedynie, jakie obecnie są publicznie dostępne technologie i rozwiązania służące do lokalizowania i rozpoznawania przedmiotów oraz twarzy. Było to rok temu.
W tym roku wiem już, że pojawiły się na uczelni projekty finansowane grantami naukowymi dot. rozpoznawania zachowań i obiektów niebezpiecznych (na podstawie serii zdjęć) oraz kolejny projekt związany z rozpoznawaniem ludzi przy pomocy systemu kamer i superkomputera. Istniała też możliwość napisania pracy magisterskiej z pierwszego z tych dwóch tematów. Czy są już jakieś postępy? Nie mam dostępu do danych, a i pytanie o to nie jest mile widziane. W końcu jest to rozwiązanie, które w przypadku powodzenia może być bardzo dochodowe. Całość jest o tyle zabawna, że kierownik projektu jest podobnie, jak ja, wielkim zwolennikiem wolnościowego spojrzenia na świat. Przewrotne ;]
Co do całego wpisu - irytuje mnie sposób w jaki ludzie postrzegają bezpieczeństwo i kwestię jego interakcji z wolnością. Okazuje się, że wielu jest w stanie poświęcić wolność na rzecz bezpieczeństwa. Co więcej, rządy w końcu zauważyły, że rozproszone rozwiązania potrzebują równie pomysłowej kontroli (patrz społeczeństwo obserwujące społeczeństwo). CCTV to już nie będzie tylko i wyłącznie czynnik psychologiczny, ale również faktyczna skuteczność. Zresztą czynnik psychologiczny też jest interesujący. Dlaczego The Great Firewall of China i związana z nim cenzura jest tak skuteczna? A to dlatego, że ludzie sami nie wiedzą, co tak właściwie cenzuruje, filtruje i rejestruje ten system, więc sami wprowadzają autocenzurę. Przydałyby się jeszcze jakieś źródła na podstawie których to napisałem, ale chyba się ich nie doszukam w najbliższej przyszłości :D
10 października 2009, 00:00:17
tdudkowski
@Zal: "Całość jest o tyle zabawna, że kierownik projektu jest podobnie, jak ja, wielkim zwolennikiem wolnościowego spojrzenia na świat." Nie sadze, zeby to byl przypadek. Ludzie, ktorzy rozumieja jak dziala elektroniczna inwigilacja wiedza jak bardzo zmieni sie swiat w calkiem niedalekiej przyszlosci. Rozmowe, Tasmy prawdy i Wroga publicznego ogladali po pare razy. To porusza wyobraznie. I byc moze na zasadzie "jesli Skynet ma powstac to i tak powstanie" zajmuja sie tym co ich interesuje. Tworcy bomby atomowej raczej nie byli zwolennikami jej uzycia.
"Co do całego wpisu - irytuje mnie sposób w jaki ludzie postrzegają bezpieczeństwo i kwestię jego interakcji z wolnością. Okazuje się, że wielu jest w stanie poświęcić wolność na rzecz bezpieczeństwa." - albo inaczej mowiac nie chca poswiecac bezpieczenstwa na rzecz wolnosci. Znam slynna kwestie Benjamina Franklina, ale sa sytuacje, ktore nie sa tak czarno-biale. Czy udzielilbys mocy swojego komputera dla systemu monitorujacego Twoje osiedle? Na parkingu stoi Twoj samochod - czyli raczej tak. Ale ten sam system rejestruje rowniez kazde Twoje wyjscie-wejscie. Dane sa po jakims czasie kasowane. Mozesz byc tego pewien? Nawet jesli, to nie wiesz czy w przezroczysty sposob nie powstaje mirror, ktory nigdy nie zostanie skasowany. Karta magnetyczna i konto internetowe oznacza niesamowita wygode. Ale kazda operacja finansowa jest rejestrowana z dokladnoscia co do grosza i sekundy. Ale czy nie chcialbys, zeby tak wlasnie bylo i zeby system mogl sam wykryc kradziez tozsamosci? Zaraz - kradziez tozsamosci? Jeszcze 20 lat temu bylo to rownie popularne jak smierc od pioruna w urodziny. Nie chcialbys stac sie czescia swietego pocisku w czasie podrozy lotniczej - ale system profilowania podejrzanych generuje sporo błednych wskazan i nie chcialbys rowniez stac sie jego ofiara.
Za Chinskim Murem stoi (a raczej siedzi) armia tysiecy ludzkich operatorow systemu. To cala formacja wojskowa. Ostatnio musieli porzucic obligatoryjna Zielona Zapore, wiec byl to jakis krok w tyl. Ale prace im ulatwia chinski szowinizm, krytykowanie rzadu jest tam malo popularne z natury. Podobna sytuacja jest w Rosji.
10 października 2009, 02:14:00
Dodaj komentarz